czyli wszystko o gotowaniu. Przepisy kuchenne z dokładnymi opisami sposobu przyrządzenia, oraz składników.
Kuchenne rewolucje
13
02
2018

Najbardziej inspirują mnie moje dzieci, to bez dwóch zdań!!! Za ciasteczka można śmiało dziękować Zuzannie 😉

„Mamo, a dziewczyny codziennie jedzą w szkole coś słodkiego, dlaczego ja nie mogę” – przecież to nie problem dziś kupić żelki, lizaki, czekoladki, ciasteczka i inne cuda. Tylko co za kilka lat? Najpewniej: „Mamo, dziękuję Ci za cukrzycę i otyłość”.

Nic dziwnego że jej przykro, wszystko co niezdrowe i niewskazane smakuje najlepiej. Ale przecież może być, słodko, pysznie i zdrowo 😉

Potrzeba matką wynalazku, nie żebym wymyśliła te ciasteczka, ktoś przede mną już dawno to zrobił, ale wersja którą proponuję jest moją improwizacją, śmiem twierdzić dość udaną 😉

Składniki (ok. 20 szt.):

  • płatki owsiane – 200 g (ok 20 łyżek);
  • dwie garści ziaren słonecznika (ja niestety ze względu na alergię nie mogę używać orzechów, ale śmiało można ich użyć);
  • dwie garści żurawiny suszonej;
  • garść rodzynek;
  • 1 łyżka siemienia lnianego (można użyć nasion Chia);
  • 1 jajko;
  • dwie łyżki masła;
  • 4 łyżki cukru brązowego (śmiało możemy zastąpić białym cukrem, bądź miodem).

Przygotowanie:

Zaczynamy od podprażenia płatków na patelni. Wysypujemy płatki na suchą patelnie i podgrzewamy, do momentu aż zmienią one kolor na lekko brązowy, musimy mieszać żeby się nie przypaliły. Ja od jakiegoś czasu razem z płatkami prażę słonecznik. Teraz wysypujemy płatki do miski i czekamy, aż przestygną. Gdy są zimne dodajemy pozostałe składniki suche, słonecznik jeśli nie był podprażony, żurawinę,rodzynki, siemię lniane i cukier. Mieszamy wszystko. Teraz wbijamy jajko i dodajemy miękkie masło. Ponownie wszystko mieszamy. Układamy na pergaminie małe ciasteczka i wstawiamy do piekarnika, nagrzanego do temperatury 180 stopni na około 10-15 minut. Do momentu aż ciasteczka będą miały piękny złoty kolor. I gotowe!

Smacznego!!! 

Krewetki to na pewno danie nie dla każdego, ale ja nie wiedząc czemu ostatnio się nimi zajadam. Mogłabym je jeść codziennie, choć gdyby tak było pewnie by mi się znudziły. Dziś wersja chyba najpopularniejsza czyli z patelni, na oliwie z czosnkiem i cytrynką. Podane z grzankami… na usta ciśnie i się jedynie – Niebo w gębie! A do tego wszystkiego muszę dodać, że moja rola ograniczyła się tylko i wyłącznie do zjedzenia tych pysznych krewetek. Na koniec powiem tylko Dziękuję Kochanie 🙂

 

Składniki (2 porcje):

  • 240 g  mrożonych białych krewetek,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek;
  • 6 ząbków czosnku;
  • chilli;
  • pół cytryny;
  • natka pietruszki – jeden pęczek;
  • pieczywo pełnoziarniste – 6 kromek;
  • masło – 3-4 łyżeczki;
  • sól.

Przygotowanie:

Na początek proponuję przygotować grzanki, w tym celu mieszamy masło z posiekaną natką pietruszki i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Tak przygotowanym masłem smarujemy chleb, który zapiekamy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni kilka minut. Teraz czas na krewetki posypujemy solą i pieprzem. Na rozgrzaną patelnię wrzucamy starty na tarce czosnek, chilli oraz pieprz. Gdy czosnek zacznie się rumienić dodajemy krewetki i sok z cytryny. Podsmażamy niespełna 5 minut. Na koniec dodajemy natkę pietruszki. Tak przygotowane krewetki podajemy z grzankami. Gotowe!

Smacznego!!!

Tuńczyk zawsze bardziej pasował mi do sałatki, ale postanowiłam zaryzykować i spróbować czego innego. Na makaron ochotę mam zawsze, więc to skłoniło mnie do zrobienia tego choć dietetycznego, ale pysznego dania 🙂 Jedna mała uwaga odnośnie sosu, który zrobiony był na bazie pomidora, a niestety o tej porze są one jakby to powiedzieć średnie, więc myślę że lepiej użyć passaty pomidorowej. Pysznie, zdrowo, kolorowo 🙂

 

Składniki (1 porcja):

  • makaron pełnoziarnisty 100 g,
  • tuńczyk w sosie własnym 120 g;
  • 2 pomidory;
  • czosnek 3-4 ząbki;
  • pół cebuli;
  • oliwa z oliwek -1 łyżka;
  • zioła prowansalskie.

Przygotowanie:

Na początek proponuję wstawić wodę na makaron, który w międzyczasie musimy ugotować najlepiej al dente w lekko osolonej wodzie. Teraz możemy przygotować resztę składników. Pomidory musimy sparzyć i obrać ze skórki, a następnie pokroić w kostkę. Cebulę kroimy w kostkę, a czosnek przeciskamy przez praskę lub ścieramy na tarce. Na oliwie z oliwek podsmażamy cebulę i czosnek, po kilku minutach dodajemy pomidory i dusimy kilka kolejnych minut. Na koniec dodajemy tuńczyka, mieszamy wszystko i doprawiamy ziołami prowansalskimi, ewentualnie solą i pieprzem do smaku. Makaron polewamy sosem, lub mieszamy z nim tak jak ja to zrobiłam. Gotowe!

Smacznego!!!

Czy jestem fanką owoców morza? Hmm… nie wiem w sumie gdyż jest ich cała masa, a moja kuchnia ogranicza się właściwie do krewetek. Więc może powiem, że bardzo lubię krewetki. Ich cena ostatnio też jest w miarę przyzwoita, więc częściej można sobie pozwolić na krewetkowe szaleństwo 😉 Mamy tu jeszcze pomidorki i szpinak, więc chyba lepiej być nie może! Przynajmniej dla mnie 🙂 A ponieważ ja jestem nieco mało obiektywna,  musicie posłuchać pozostałych trzech osób które były zachwycone daniem. Polecam gorąco!

 

Składniki (4 porcje):

  • 240 g  mrożonych białych krewetek,
  • opakowanie szpinaku – 250 g;
  • dwa opakowania pomidorków koktajlowych – 400 g;
  • 80 g masła (1/3 kostki);
  • 2 łyżki oliwy z oliwek;
  • 3 łyżeczki miodu;
  • 4 ząbki czosnku;
  • makaron pełnoziarnisty (możecie użyć dowolnego makaronu) – 400 g;
  • sól,
  • pieprz.

Przygotowanie:

Na początek proponuję wstawić wodę na makaron, który w międzyczasie musimy ugotować najlepiej al dente w lekko osolonej wodzie. Pomidorki koktajlowe przekrawamy na pół, solimy, oraz skrapiamy oliwą z oliwek wymieszaną z miodem. Szpinak myjemy pod wodą i odsączamy z nadmiaru wody. Na patelni rozpuszczamy masło i wrzucamy czosnek starty na tarce, a następnie opłukane wcześniej pod wodą krewetki. Smażymy je około 2 minut ciągle mieszając. Do krewetek dodajemy pomidorki i smażymy kolejne dwie minuty. Na koniec dodajemy szpinak i wszystko smażymy jeszcze około 3-4 minut. Powstanie dość dużo sosu, ale któż go nie lubi jest pyszny i aromatyczny! 

I gotowe!

Smacznego!!!

Dla fanów tłuściutkiego jedzenia smutna wiadomość, gdyż na blogu teraz będzie nieco więcej lżejszej kuchni, ale nie znaczy to wcale że mniej smacznej. Poza tym zawsze można przepis tak zmodyfikować żeby zaspokoił brzuch nawet największego łasucha 😉 Na przykład placuszki, które dzisiaj proponuję w wersji lekkiej, wystarczy dodać tylko rodzynki lub żurawinę, trochę miodu lub cukru i myślę że największy słodyczożerca będzie zadowolony.

 

Składniki (ok. 6 sztuk):

  • 1 jajko;
  • płatki owsiane 40 g (4 łyżki);
  • pestki dyni 10 g (garstka).

Przygotowanie:

Płatki owsiane można zalać wrzątkiem żeby napęczniały, ale ja tego nie robiłam. Wymieszałam po prostu wszystkie składniki, a nastęnie smażyłam na suchej patelni. No chyba szybciej się nie da 😉 Gotowe!

Smacznego!